Pielęgnacja w roku 2016 - łzy smutku czy radości? Czy kosmetykami można złagodzić trądzik, gdy wszystko inne zawiodło?

/
2 Comments
Z racji tego, że rok już powoli się kończy, przyszedł czas na podsumowanie mojej pielęgnacji w 2016 roku. Czas na rachunek sumienia i portfela. :D Zabiorę Was w krótką podróż podczas której dowiecie się jak skończyły się zmagania z problemami skórnymi. 

Po co ci tyle kosmetyków? Już się nie mieszczą! Ile na to wszystko wydałaś pieniędzy? Nie szkoda ci na takie bzdety wydawać tyle kasy? Od nadmiaru kosmetyków jeszcze więcej ci tego wyskoczy...

Początek 2016 roku upłynął mi pod znakiem powyższych pytań. Jak się ma wśród znajomych takiego kosmetycznego grumpy cata to już w ogóle szał. 

Mimo że już w 2015 roku poczyniłam nieśmiałe podejścia do koreańskiej pielęgnacji, to właśnie na ten nam upływający przypadła prawdziwa erupcja. Ostatni raz odwiedziłam dermatologa właśnie w 2015, na drugiej wizycie nieśmiało sugerując szanownej pani podarowanie mi skierowania na badania. A dokładniej marzy mi się posiew. Stwierdziła, że nie potrzeba. Trądzik ma tylko jedną postać i leczy się go wybranymi na chybił-trafił specyfikami. Recepty nie zrealizowałam, przepisany wcześniej palący Duac wyrzuciłam do kosza. Plan był taki - jak przez dwa lata sama nie poprawię stanu mojej skóry to idę po witaminę A! 
Niestety nie mam zdjęć ze stycznia. Ale wyglądało to mniej więcej tak:



Krosta przy kroście, cysta, cysta tam, a w roli wisienki na torcie masakryczne przetłuszczanie i wągry. Codziennie coś nowego wyskakiwało, mimo że wystrzegałam się alergenów. 

W tym roku dbałam o skórę naprawdę-naprawdę. Nie było lenienia się, nawet w stanie bardzo nietrzeźwym udało mi się wykonać odpowiedni demakijaż, który stanowi podstawę w przypadku takiej cery. Pielęgnacja ograniczyła się z tego pamiętam tylko do toniku, ale to był: a) jeden raz, b) skóra mi wybaczyła. :D W połowie roku kupiłam swój pierwszy tonik. Pielęgnacja z użyciem tego specyfiku jednak jest o niebo lepsza!


 

No i najważniejsze - skupiłam się przede wszystkim na nawilżaniu. Leczenie dermatologiczne bywa wysuszające dla skóry. Miałam rok temu nawet epizod, gdy używałam La Roch Posay'e i inne apteczne wysuszacze, które, obiecując nawilżoną oazę na pustyni, powodowały istną Saharę. Samo to spowodowało polepszenie stanu skóry.

Moim świętym Graalem okazał się tutaj ślimak. Towarzyszył mi już w postaci kremu BB, co też miało wpływ na kondycję skóry. Marzy mi się ampułka od Mizona. Na K-Beauty dostałam próbkę, która starczyła na dwa razy. Od około dwóch tygodni używam ich kremu ze ślimorkiem. Fajnie, ale na noc w zimę chyba mi nie pasi. Z kolei na dzień - cudo.



Dzięki Charlotte Cho sięgnęłam po BHA Power Liquid od Cosrx. Efekt po pierwszym użyciu dla mojej zanieczyszczonej skóry - WOW. Bukiety podskórnych wągierków zostały zmniejszone. Niby na początku nie była to duża zmiana, ale dla kogoś, kto codziennie widzi stan skóry w lustrze, zmiana była zauważalna. 



To jest w sumie jedynie porównanie jakie mam. W gorszym czasie unikałam zdjęć pokazujących jak bardzo źle wyglądała moja skóra, więc mam jednie ten kawałek czoła. :D Ale wyobraźcie sobie, że reszta wyglądała gorzej. 

Używam co raz lżejszych kremów BB, ponieważ już nie potrzebuję takiego krycia. Nadal muszę uważać na to, czego używam i co jem (w końcu liczy się też jedzenie!). W końcu nikt mi nie jęczy na widok arsenału kosmetyków. Od rodziny i znajomych słyszę, że widać różnicę. W czerwcu miałam przyjemność chwilę porozmawiać z Charlotte i po moim stwierdzeniu, że prawie dziesięć lat zmagam się z trądzikiem, odpowiedziała, że mam przecież ładną skórę. Po części wiem, że była miła, ale tego typu komplementy sprawiają, że nadal walczę. 

Mam cichą nadzieję, że geny się odezwą i niedługo problemy z cerą znikną same z siebie, jak to było u mojej mamy. Jak się okaże, że w pakiecie dostałam od niej tylko trądzik, a nie mniejszą tendencję do zmarszczek, to się zdenerwuję. :I

W następnym poście przygotuję zbiorczą recenzję produktów, które pomogły mi poprawić stan skóry. :D

Jak Wasze skóry się miały podczas 2016 roku? Macie produkty, które przyczyniły się do ich poprawy?:)

Pozdrawiam, 
Szczera Marchewka

Dzisiejszy post został napisany we współpracy portalem KobiecePorady.pl



You may also like

2 komentarze:

  1. No widzisz, u mnie był spokój, kiedy byłam na diecie (wiesz, nie jadłam niczego z produktów, na które mam nietolerancję), ale teraz, w Japonii, oczywiście muszę wszystkiego próbować i moja skóra wygląda mniej więcej tak masakrycznie jak w gimnazjum. x_x Jestem załamana, ale coś za coś. Raczej nie będę się tu "dietować", bo skąd mam wiedzieć, czy kiedykolwiek będę jeszcze miała okazję przylecieć do Japonii? :/ Ech.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie Twoja cera w czerwcu też wyglądała bardzo ładnie :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. :) Chętnie zaglądam na Wasze profile, a co za tym idzie również odwiedzam blogi. Jednak komentarze z "Fajny blog, zapraszam do mnie" do tego zniechęcają. :)