Bo rozmiar czasem nie ma aż takiego znaczenia. Recenzja: Aloe Aqua Soothing Gel od Skin79

/
18 Comments


Wizyta u kosmetyczki była impulsem do zakupu żelu aloesowego. Ktoś, kto widział moją szafkę z kosmetykami mógłby zauważyć, że przecież mam już taki. Nie sięgam dna, więc dlaczego zdecydowałam się na ten zakup?

Aloes z apteki przywędrował do mnie dzięki mamie. Gdy wyglądało na to, że koreański krem mnie zapycha, potrzebowałam na już czegoś nawilżającego. Poprosiłam ją o zakupienie w aptece żelu, ale tylko jakby zawierał powyżej 90% tego cuda. Po tym, gdy już dostałam go w swoje łapki, okazało się, że zawiera aż...60%. Różnica w użytkowaniu jest naprawdę spora. 

W każdym razie gdy kosmetyczka zapytała się mnie czy używam czegoś matującego, np. kremu, byłam zaskoczona. Okazało się, że moje pory nie wyglądały ładnie. Pomijając zanieczyszczenia, problem był inny. I był to gorszy poziom nieładności. Jaką radę dostałam? A-l-o-e.

Przez Internety przewijało się tyle zdjęć tego produktu od Skin79, więc dałam marce szansę na uratowanie mnie. No i może jeszcze parę rzeczy... Raz na ileś robię większe zakupy (od 10 czekam na wysyłkę kosmetyków. Z Polski), ale i tak przy przelewie trochę mnie ręka bolała. xD




Produkt otrzymujemy w plastikowym opakowaniu mieszczącym 300 g. Całość kosztuje nas 39.90 (50 w przypadku braku promocji) + koszty przesyłki. No chyba że mamy w okolicy Rossmanna, który oferuje to cudo. 

Opis ze strony:
Łagodzący żel aloesowy składa się w 99% z czystego aloesu pochodzącego

z wyspy Jeju (Dżedżu, najmniejszej prowincji Korei Południowej).

Czysty ekologicznie żel ma nieocenione właściwości pielęgnacyjne.

Działa kojąco na skórę wrażliwą i podrażnioną. Zapewnia długotrwałe nawilżenie

bez śladu tłustej warstwy.

Pobudza regenerację naskórka.

Przyjemnie pachnie.

Idealny dla każdego typu cery, od wrażliwej i suchej, po tłustą i trądzikową.

Można stosować do twarzy, ciała i włosów.

Najlepiej na nieco wilgotną skórę.


 Za moje apteczne paskudztwo zapłaciłam ok. 30 złotych za 100 gram. Już tutaj widać różnicę. Bez promocji Skin79 kosztuje nas 16 złotych za 100 g. A w dalszym porównaniu jest tylko gorzej.

Skin79 ma delikatny i przyjemny zapach. Nawet jeśli ktoś nie przepada za wonią aloesu, ten jest na tyle nieuciążliwy, także nie powinno być problemu. Paskuda woni chemicznymi cytrusami. W przypadku kolorystyki, wypada przy Soothing Gel po prostu żółto. Podczas gdy ten drugi jest przezroczysty. 

Oba mają być żelami. W przypadku konsystencji także 99% bije 60%. Z jednej strony ringu mamy obiecaną, a z drugiej bardzo rzadki żeluś. Rozwodniło go chyba te 39% różnicy. :D

W przypadku nawilżania, apteczny żel się nie spisywał. Skóra zachowywała się tak, jakbym nie uraczyła jej czymkolwiek. I gwoźdź programu - przy nałożeniu potem kremu BB, całość rolowała się. I to dość widocznie. Kciuk w dół. Skin79 to totalne przeciwieństwo. Idealny na dzień nawet dla mojej przetłuszczającej się skóry, sprawia, że te tępe bebiki rozprowadzają się jeszcze lepiej. Nie podrażania. Ba, łagodzi je. Mój poprzedni koreański aloes, przy nałożeniu grubszej warstwy, zostawiał na twarzy jakby taką nieprzyjemną powłoczkę. Tego mogę paciać ile wlezie. 



Plusem dla wrażliwców jest to, że 99% stanowi aloes. O ile nie macie uczulenia na ten składnik - nie powinno być problemu. Występuje mniejsze prawdopodobieństwo podrażnienia. I największy plus - przyśpiesza leczenie krostek, nawet, a może zwłaszcza, tych ropnych. 

Od jakiś dwóch miesięcy do mojego planu dołączyły treningi o większej intensywności. Także pot się leje i najbardziej ucierpiały plecy, zwłaszcza od kiedy zrobiło się bardzo ciepło. Wysypało mnie tam jak nigdy. :( Jedynie smaruję się właśnie Aloe Aqua Soothing Gel i widzę, że łagodzi kataklizm. 

Uff. Rozpisałam się za cały miesiąc nieobecności. :D Ostatnio cierpię na brak produktów, które mogłabym zrecenzować. Niektóre chcę przetestować na jesieni, może także w zimę. Wtedy dopiero będę przygotowana. 

Znacie ten produkt? A może macie innych aloesowych faworytów? Czekam na Waszych ulubieńców. :D

Pozdrawiam, 
Szczera Marchewka






You may also like

18 komentarzy:

  1. Słyszałam że weszły do wielu rossmannów , muszę go dopaść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie znamy pełnej listy, ale warto polować. :D

      Usuń
  2. Uwielbiam aloes, moim hitem jest żel Holika Holika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam, jednak Skin79 wygrywa. Jeśli zdarza Ci się nakładać większą ilość to Holika Holika przegrywa. :)

      Usuń
  3. Myślałam o zakupie tego żelu i stosowaniu go jako maski nawilżającej ponieważ jestem posiadaczką bardzo suchej cery. Skin79 to jedna z moich ulubionych koreańskich marek i prawie 6 lat jestem wierna ich kremom BB - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polubiłam ich sheet maski, kremy BB jednak na dłuższą metę nie są dla mnie. :)

      Usuń
  4. Uwielbiam naturalne żele aloesowe koreańskich marek! Kiedyś stosowałam z Nature Republic i z tego co pamiętam byłam bardzo zadowolona. Szkoda, że ten apteczny się u Ciebie nie sprawdził :(

    A co do zapachu, to nie wiem jak to do końca z nim jest - miałam kiedyś ekologiczny sok z aloesu, oraz zwykły sok do picia i zapach również bardzo się różnił mimo tego, że oba produkty były naturalne...

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam to NR ma chyba 92% aloesu. Także ten produkt już warto brać pod uwagę. :)

      Usuń
  5. Może powinnam kiedyś wreszcie zainwestować w aloes. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już za miesiąc będziesz mogła pływać w japońskim aloesie. :(

      Usuń
  6. Tyle pozytywnych opinii czytałam o tym żelu, że nabieram ochoty na zakup :) Jak znajdę go w rossmanie to pewnie dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, zwłaszcza, że można wykorzystać go na wiele sposobów. :)

      Usuń
  7. nie znam ale wiem ,ze kupując go żadna się nie zawiedzie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Jeden z niewielu kosmetycznych pewniaków. :D

      Usuń
  8. O i bardzo dziękujemy za ten post bo jak jeszcze nasz aloes żył (niestety nie mamy ręki do kwiatów a nawet kaktusów xD) to jego gałązkami czy też liśćmi nacierałyśmy ranki na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czaję się już od jakiegoś czasu, ale mam jeszcze jakieś kosmetyki i trochę mi szkoda, bo wtedy któregoś nie zużyję :D
    Btw ja sobie kiedyś piłam aloes.. jeżeli jest coś bardziej okropnego od tego smaku to ja odpadam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten zel od kilku miesiecy i wiem, ze zamowie go ponownie, uwielbiam kosmetyki z aloesem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. żel aloesowy skin79 dla mnie rewelacja. codziennie go pod makijaż stosuję. pomaga niwelować neidoskonałości skóry i łagodzi otarcia, zaczerwienienia itp. dla mnie suuuper.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. :) Chętnie zaglądam na Wasze profile, a co za tym idzie również odwiedzam blogi. Jednak komentarze z "Fajny blog, zapraszam do mnie" do tego zniechęcają. :)