Recenzja jednej szansy: Mizon Intensive Skin Barrier Serum

/
3 Comments
Jedno czy dwa użycia to za mało, aby opisać wszystkie zalety i wady danego kosmetyku. Dlatego zdecydowałam się na inną kategorię dla krótkich recenzji dotyczących tych produktów.
Źródło

Do mojego ostatniego zamówienia koreańskich kosmetyków dołączono właśnie próbkę serum Intensive Skin Barrier od Mizona. Producent zapewnia nas, że nasza skóra po użyciu tego serum będzie nawilżona. Stan ten zostanie utrzymany dzięki temu, że na skórze utworzy się warstwa, która zapobiegnie utracie nawilżenia.

Serum faktycznie szybko się wchłania. Gdy użyłam je pierwszy raz, moja skóra potrzebowała tylko odrobiny nawilżenia. Na twarzy pozostała niewyczuwalna warstwa, która nawała skórze lekki, nienachalny blask. Z kolei użyte na podrażnioną skórę, trochę zmniejszyło zaczerwienie, nie utworzyła się „błyszcząca” warstewka. Nawilżenie okazało się za małe, ale przede wszystkim nie podrażniło jeszcze bardziej.

Sądzę, że serum nada się przede wszystkich dla normalnej skóry. Może sprawdzić się u osób zmagających z przetłuszczaniem się oraz ze skłonnością do zapychania. W przypadku przesuszonej skóry nawilżenie może okazać się za słabe.

Nie wiem jaka byłaby cena, gdyby serum dotarło do naszych sklepów, ale ogólnie jest jakieś 3-4 razy droższe od popularnego żelu Snail Receovery (również od Mizona). Swoją drogą czekam aż ten ślimaczy kremik do mnie przyjdzie, ponieważ opinie o nim są podzielone.

Pozdrawiam,
Szczera Marchewka


You may also like

3 komentarze:

  1. Jestem posiadaczką przesuszonej skóry, więc niewiele mógłby u mnie zdziałać :)

    Pozdrawiam,
    rzetelne-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to wiedzieć z jakim typem mamy do czynienia. ;D

      Usuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. :) Chętnie zaglądam na Wasze profile, a co za tym idzie również odwiedzam blogi. Jednak komentarze z "Fajny blog, zapraszam do mnie" do tego zniechęcają. :)