Każdy medal ma dwie strony. Antykoncepcja kontra zdrowie - kto wygrał?

/
9 Comments


Wiele kobiet, chociaż na jakiś czas, sięgnęło po pigułki antykoncepcyjne . Jedna tabletka dziennie i hulaj dusza, piekła nie ma. Stosowanie antykoncepcji ma też swoje wady, ale nie zawsze o wszystkich wiemy. A co, jeśli można by w porę zapobiec przykrym konsekwencją?
Sięgnęłam po te tabletki jakoś w październiku zeszłego roku. Dermatolodzy nic nie zdziałali (jeden antybiotyk nawet pogorszył sprawę), ja sama także próbowałam, ale trądzik okazał się silniejszy. Udałam się do ginekologa z nadzieją, że może ten specjalista coś poradzi. Badania na hormony wykazały, iż wszystko jest w normie. Werdykt: spróbujemy hormonów. Żadnych badań, cena niczego sobie, kuracja na pół roku. Lekarz w końcu odbębnił studia, a skoro mam tylko przeczytać ulotkę, to na pewno będzie ok. Gdyby czymś to groziło, uczony by mnie ostrzegł. Słowem ideał. Na pewno się nic nie stanie, w końcu masa kobiet przyjmowała te tabletki i nikt się nie uskarżał. W końcu, gdyby było jakieś ryzyko, to od razu zrobiłby się szum.
Jasne, przytyłam. Ale to się łatwo zrzuci. Oprócz tego nie było żadnych problemów. Aż do połowy piątego miesiąca.
Zaczęłam chorować. Wyglądało na grypę żołądkową, zresztą tak też obwieścił mi internista. Głowa bolała niemiłosiernie i nieprzerwanie, ale to może powodować wiele rzeczy. Bolała mnie lewa strona szyi – ot, pewnie węzły chłonne wyrażały swój sprzeciw. Położyłam się spać.
Tę część znam z opowieści domowników. Mamę zaalarmowało rzężenie. Najpierw drgawki, brak kontaktu ze mną i wymiotowanie krwią. Obudziłam się dopiero po podaniu mi leków przez ratowników medycznych. Już w szpitalu nad ranem sytuacja się powtórzyła. Przez pierwsze kilka dni nie wiedziałam co się dzieje, odpływałam co chwilę. Przez większość czasu spałam. Nie miałam siły aby wstać. Nie rozumiałam co się do mnie mówiło. Na ból głowy pomagały leki, ale czułam, jakby coś paliło mi nogi.
Seria badań wskazała na zakrzepicę, która doprowadziła do udaru niedokrwiennego mózgu. W dokumentacji medycznej przewija się jeszcze pojęcie udaru żylnego. Także w prezencie dostałam cały pakiet.
Sama uczyłam się na nowo czytać. Denerwowało mnie, gdy patrzyłam na tekst i nie potrafiłam przeczytać ani jednego słowa, a litery wydawały się obce.
Gdy po dwóch tygodniach wróciłam do domu, bałam się, że sytuacja się powtórzy. Przed zaśnięciem zastanawiałam się, gdzie się obudzę – w domu czy w szpitalu. Na początku nie wychodziłam z domu, starałam się jak najmniej wstawiać, gdyż każdy krok powodował nasilenie bólu.
Buty na obcasie poszły w odstawkę – za bardzo się chwiałam. Zastrzyki, które musiałam przyjmować dwa razy dziennie stały się niezbędne.
Dodatkowo miałam bardzo duże problemy z pamięcią. Cały poprzedni semestr pierwszego roku studiów udał się w zapomnienie. Za punkt honoru wzięłam sobie zaliczenie sesji, co było wielkim wysiłkiem. Wieczorem zapominałam o tym, czego uczyłam się rano. Przychodząc na egzaminy nie rozpoznawałam większości ludzi.
Pamiętałam tylko garstkę najbliższych przyjaciół. Imię bliskiego krewnego? Brzmi znajomo, ale twarzy nie pamiętam.
Teraz, po ponad pięciu miesiącach jest lepiej. Bóle głowy towarzyszą mi sporadycznie, pamięć się poprawiła (chociaż nadal to z nią mam największy problem), chodzę w butach na niskim obcasie (zawsze coś), a zastrzyki zamieniłam na antykoagulanty. Czeka mnie jeszcze walka z zakrzepicą.

Nie piszę tego, aby kogoś zniechęcić.

Pragnę tylko zwrócić uwagę na to, że przyjmując te tabletki powinniśmy robić badania. Zwykłe pobranie krwi już wystarczy. Papierosy również mogą wywołać tę chorobę, a w tym duecie skutki mogą być opłakane. Ginekolodzy, jeśli coś mówią, to podkreślają, że może się to pojawić po trzydziestym piątym roku życia.
Mam dwadzieścia lat.
Przez antykoncepcje musiałam zmienić swój styl życia. Plany też zostały odłożone na dużo później. Do tego, jak to bywa po udarze, zmieniłam się. Taka choroba oddziałuje również na psychikę. Ale wierzę, że uda mi się kiedyś wrócić do zdrowia.
Pozdrawiam,
Szczera Marchewka


You may also like

9 komentarzy:

  1. Szczera Marchewko!
    Jestem z Tobą całym sercem i i jestem dumna iż mimo tego co się u Ciebie wydarzyło świetnie sobie z tym radzisz. Jesteś naprawdę silną kobietą. Pamiętaj, że możesz na mnie liczyć.
    K. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Między innymi przez to obawiam się brać jakiekolwiek tabletki 'anty'. Nigdy do końca nie wiesz jak zareaguje Twój organizm, nawet jeśli wyniki są w normie i nie ma teoretycznie żadnych przeciwwskazań. W każdym razie jestem z Tobą i wierzę, że z czasem wszystko wróci do tej dobrej normy :)
    Czekam na kolejne wpisy :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie czytam Twój post i oprócz przerażenia czuję ulgę, że rzuciłam w cholerę antykoncepcję po pół roku stosowania. W wieku 11 lat przeszłam zakrzepicę, ale to już było genetyczne. Poszłam do ginekologa na NFZ. Powiedziałam pani doktor o wszystkich cięższych chorobach jakich doświadczyłam, ale i ta dostałam receptę na cudowne pigułki. Poczytałam ulotkę i trochę mnie to zmartwiło bo połowa strony trąbiła o konsekwencjach związanych z układem krwionośnym, ale tak jak sama napisałaś, pomyślałam, że przecież lekarz nie chciałby mi zaszkodzić. Nagle zaczęły mi puchnąć nogi, tak jak kilka lat temu gdy trafiłam do szpitala. Poszłam prywatnie do ginekologa z prawdziwego zdarzenia. "Co pani miała? I pani lekarz zapisał antykoncepcję?!". Tak to niestety jest. Odstawiłam i mam się znacznie lepiej, ale nie wyobrażam sobie przejść tego co Ty. Czasem lepiej wydać trochę kasy i pójść prywatnie, albo skonsultować się z kilkoma lekarzami i zrobić badania. Dzięki za ten wpis, mam nadzieję, że wielu osobom, zwłaszcza tym, które mają problemy z krążeniem, uświadomi zagrożenie i może uchroni od przykrych przygód.
    Życzę Ci jak najszybszego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu po pierwsze nie szkodzić, prawda? Ale w Twoim przypadku to na prawdę była bardzo niedouczona pani ginekolog. U mnie...może leniwa? Ciężko stwierdzić. Właśnie dlatego zdecydowałam się na napisanie o tym - może w końcu kogoś to ustrzeże przed doświadczeniem tego, co dotknęło mnie. O tym niestety głośno się nie mówi. Pojawia się sporadycznie, ale jednak dotyka część osób.
      Dziękuję bardzo. :)

      Usuń
  4. Jeju, nie spodziewałam się, że antykoncepcja mogłaby wyrządzić taką krzywdę!
    Przyznam szczerze, że dla mnie antykoncepcja jest w tym momencie koniecznością. I nie chodzi tu o ochronę przed zajściem w ciążę czy poprawę kondycji skóry. Odkąd pamiętam miałam bardzo silne bóle miesiączkowe. Takie, przez które nie tylko nie mogłam wyjść z łóżka przez cały dzień, ale też lądowałam co miesiąc na pogotowiu. Nie wiem jak silne są bóle porodowe, ale miałam wrażenie, że coś rodzę. Było wszystko, nudności, gorączka i jakieś mega dziwne drgawki..... Przechodziło dopiero po zastrzykach z silnym środkiem przeciwbólowym na pogotowiu. Potem cały dzień spania.
    Antykoncepcja pomogła mi bardzo, odczuwam w tym momencie tylko taki ból, który po zażyciu tabletki przeciwbólowej przechodzi i można normalnie żyć, ale.....
    Pigułki też mają swoje minusy. Jestem teraz po trzeciej biopsji mammotomicznej (podczas której usuwa się z piersi guza) i jednej operacji (nie można było usunąć go podczas biopsji, bo guz był za duży.). Guz na guzie guzem pogania. I niby to gruczolakowłókniaki, to boję się, że usłyszę pewnego dnia: "to rak".
    Namawiają mnie do zmiany tabletek lub najlepiej całkowitej rezygnacji z nich. Ja jednak bardzo się boję je odstawić - nie chcę znów przeżywać co miesiąc tego strasznego bólu:/
    Życzę Ci dużo zdrowia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomoc w czasie miesiączki była dodatkowym plusem. Wreszcie mogłam jak normalny człowiek wyjść z domu w czasie miesiączki. Tak to pozostało leżenie w domu, łykanie tabletek i siorbanie melisy. Po odstawieniu tabletek nadal są mniej bolesne. Nie aż tak, jak były na początku.
      Dla mnie jedynym pocieszeniem było to, że po ciąży się wszystko uspokoi. Ale, jak się dowiedziałam w szpitalu, stosowanie tych tabletek może skończyć się bezpłodnością.
      Nie ma czegoś bezpieczniejszego? W takiej sytuacji lepiej dmuchać na zimne. :(
      Dziękuję bardzo. :*

      Usuń
  5. Po pierwsze to każdy ma inny organizm. Tabletki powinny zostać dostosowane do naszego organizmu, a nie zawsze niestety tak jest. Czasem ginekolog przepisze byle jakie, czasem po prostu pacjentki chcą najtańsze, bo szkoda pieniędzy. Ja biorę tabletki już 8 rok, ze względu na problemy z jajnikiem. Mam najdroższe na rynku, ale nie żałuje ani złotówki na nie. Robię badania co pół roku i wszystko jest ok. Ale w momencie, gdy zmieniłam je na plastry i raz na tańsze tabletki , okazało się,że to największy błąd. Przy plastrach chciałam wygody, mówie o super, nakleje raz na tydzień, wątroba odpocznie od tabletek. No i bardzo źle sę czułam i po miesiącu wróciła. Współczuję Ci takiej sytuacji. Najważniejsze, aby wszystko było ok i już się więcej nie powtórzyło. Mam nadzieję,że dziewzyny, które przezytają post nie tyle co się wystraszą, ale zaczną większą uwagę przywiązywać do badań i odpowiedniego doboru tabletek. To tak istotne, a tak mało osób o tym wie.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze droższe znaczy lepsze, zwłaszcza, jeśli chodzi o leki. Czasem się słyszy, że np. rodzice dziecka chcieli droższy antybiotyk, bo przecież lepszy. A skład ten sam.

      Usuń
  6. Współczuję, ale... obowiązek dbania o swoje zdrowie jest niestety w naszych rękach. Ja sama rzadko chodzę do lekarzy, ale prowadzę dom tymczasowy dla kociąt. Przy każdej wizycie u weterynarza muszę lekarza pytać sama o wszystkie niepokojące mnie rzeczy, bo oni sami ich nie zauważają. Jeśli nie poproszę żeby zajrzał w uszy, oczy, czy pod ogon to nie zajrzy. I to nie oznacza, że jest złym lekarzem. Po prostu przychodzę do niego z konkretną rzeczą i już.
    Jeśli chodzi o nas, ludzi, jest dokładnie tak samo. Gdy idziesz do lekarza, ten pyta cię na wstępie z czym do niego przyszłaś. Jest to o tyle już ułatwione, że podzieleni są na specjalizacje. Jak cię boli noga to pójdziesz do ortopedy, jak się wysikać nie możesz, to do urologa, a jak chcesz tabletki antykoncepcyjne to do ginekologa. Lekarz powinien zalecić ci badania krwi w kierunku wątroby i krzepliwości krwi. Powinien, ale nie musi. Jak ktoś już się decyduje na to żeby zacząć brać hormony, które same w sobie stanowią już obciążenie, to mógłby chociaż poczytać w internecie o możliwych skutkach ubocznych brania tabletek antykoncepcyjnych i o tym jakie badania powinno się zrobić przed rozpoczęciem ich brania, o tym jakie rzeczy przy braniu tabletek sprawiają dodatkowe zagrożenie (alkohol, papierosy). Idąc prywatnie do laboratorium nie potrzebujesz skierowania na badanie krwi, ja za morfologię, próbę wątrobową i krzepliwość krwi zapłaciłam 35 złotych. To raczej nie dużo, a przynajmniej wiedziałam już, że mogę brać antykoncepcję hormonalną.
    Same jesteśmy odpowiedzialne za swoje zdrowie i za swoją edukację. W dobie internetu sprawdzenie kilku takich rzeczy nie stanowi żadnego problemu, zwłaszcza dla młodych ludzi. Tabletki antykoncepcyjne nie są złem wcielonym, nie należy od nich odstraszać. Należy jednak dbać o siebie i się badać na własną rękę, zamiast liczyć na to, że ktoś nas za tę rękę złapie i przeprowadzi przez życie.

    Życzę ci powrotu do zdrowia i generalnie wszystkiego co najlepsze. Ale jak się okazało, medal ma jednak trzy strony, gdyby policzyć jeszcze bok. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. :) Chętnie zaglądam na Wasze profile, a co za tym idzie również odwiedzam blogi. Jednak komentarze z "Fajny blog, zapraszam do mnie" do tego zniechęcają. :)